Polityka historyczna musi być narodowa

Kształtowanie nowoczesnego narodu zaczyna się od jego polityki historycznej. Przyjęło się, że wydarzenia historyczne powinno się obrazować takimi, jakimi były bez przerysowywania, interpretacji i emocji. Wpasowuje się to idealnie we współczesny świat ponowoczesny, w którym wszystko jest względne i nie ma obiektywnej prawdy. Trzeba stwierdzić, że jest to utopijne. Każde państwo prowadzi jakąś politykę historyczną i niezależnie od sposobu, w jaki jest ona wyrażana, to zawsze jest nacechowana emocjami. Trzeba jednak przyznać postmodernistom, że historia nie może i nie powinna być obiektywnie prawdziwa, lecz fakty powinny być przedstawiane i zinterpretowane w taki sposób aby nie kolidowały z interesem narodowym, a w społeczeństwie wzrastało poczucie narodowej tożsamości.

Narodowa polityka historyczna bardzo potrzebuje wyidealizowanych bohaterów i historii, mitów i ich herosów. Kult Żołnierzy Wyklętych, czy Powstania Warszawskiego to mody, które można było w Polsce ostatnimi laty zauważyć. Mimo że Żołnierze Wyklęci bywali bandytami walczącymi z komunizmem na granicy przetrwania, chowając się po głuszach i posuwając się do czynów niegodnych postaci, na jakie się ich dzisiaj kreuje. Powstanie Warszawskie zaś było strategiczną porażką i ciosem dla narodu Polskiego, po którym wpadliśmy prosto w objęcia Józefa Stalina. W obu tych przypadkach Polacy musieli przekuć porażkę w wielkie mity narodowe, które będą oddziaływać na umysły setek młodych Polek i Polaków.

Hołdowanie porażek to nie jest idealna wersja narodowej polityki historycznej. Endeccy publicyści uważali raczej, że powinniśmy świętować zwycięstwa zamiast porażek. Docenić należy jednak wielki heroizm walczących np. w Powstaniu Warszawskim, tym bardziej jeśli dzisiaj możemy dzięki nim budzić patriotyzm. Ich ofiara nie poszła na marne. Polska historia pełna jest zwycięstw i to przede wszystkim one powinny być podstawą naszej świadomości historycznej tj. Bitwa pod Grunwaldem.

Człowiekiem, który w piękny sposób budował mity narodowe w oparciu o naszą historię był Henryk Sienkiewicz, człowiek mocno związany z myślą narodową. Państwo polskie musi w swej polityce historycznej oddać należny hołd tym, którzy podtrzymywali i rozwijali tożsamość narodową Polaków.

Karmi się też nas od 30 lat (początek III RP) szkodliwymi mitami, które być może wpisują się w jakąś politykę historyczną, ale na pewno nie narodową, niektóre nawet nie w polską. Nie potrzebnie próbujemy udowadniać swoją postępowość i tolerancję, odwołując się do historii właśnie. Mówimy wtedy o dawnej polskiej tolerancji, która miałaby się objawiać w akceptacji dla różnych zboczeń, czy wielokulturowej i kosmopolitycznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ostatnio kultywujemy w Polsce pogląd na nas samych jako prześladowców narodu żydowskiego, za co jesteśmy im teraz winni pieniądze. Odwołujemy się też, w debatach różnego rodzaju, do doniosłego kompromisu, jakim miał być Okrągły Stół, „bohatera” Lecha Wałęsy. Oczywiście te kwestie są w jakiś sposób prawdziwe. Są na pewno nacechowane pewnego rodzaju emocjami i zinterpretowane w taki sposób, który nie zgadza się z narodową polityką historyczną. Gdyż szersza analiza np. polskiej tolerancji sprzed wieków, pozwoli nam zauważyć, że nie wiązała się ona z promocją seksualności, była wynikiem głupoty i lenistwa polskiej szlachty, a w dalszej konsekwencji przyczyniło się to do upadku Rzeczypospolitej.

Zwalczanie takiej narracji i zastępowanie jej narodową jest zawsze jednym z podstawowych przejawów dbania o interes narodowy, a co za tym idzie nacjonalizmu w czystej postaci. Nacjonalizm, tak zwalczany we współczesnych realiach, winien być podstawą naszej polityki historycznej, a jak widać obecnie to nacjonalizm jest zjawiskiem, które odrzucono z debaty publicznej i pozbawiono możliwości wpływania na naszą myśl historyczną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.